O otwartości, ciekawości, szacunku i dyscyplinie – rozmowa z Justyną Ładzińską z cyklu “Inspirujący Manager Gastronomii”

rozmowa z Justyną Ładzińską

W trzecim wywiadzie z cyklu “Inspirujący Manager Gastronomii spotkałam się z Justyną Ładzińską – manager restauracji Cadenza, która znajduje się w budynku katowickiego NOSPR-u.

To była dla mnie wyjątkowa rozmowa, w której usłyszałam wiele empatii, szczerości i otwartości na drugiego człowieka. Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie zarówno w tym wywiadzie, jak i we wcześniejszychcoś dla siebie. Coś, co pozwoli Wam się rozwijać i ciągle doskonalić swój managerski warsztat!

 

Michalina Patucha: Czy mogłabyś w kilku zdaniach opisać to, co robisz i czym się zajmujesz?

Justyna Ładzińska: Prowadzę restaurację Cadenza, która jest zlokalizowana w budynku NOSPRU. Jest to restauracja skierowana do melomanów, czyli do osób, które przychodzą na koncerty. I jest to nasz stały gość. Restauracja w ciągu dnia potrafi zmienić swój charakter nawet kilka razy. Rano obywają sięśniadania biznesowe, w ciągu dnia często obsługujemy gości NOSPR-u, po południami i wieczorami zaś miłośników muzyki. Po koncercie, czyli około godziny 22:00 w Cadenzie zasiadają światowe sławy muzyki poważnej i rozrywkowej. Kuchnia często jest czynna do północy, a bar znacznie dłużej. Gościliśmy nawet dwóch Prezydentów RP – wtedy budynek był w całości odcinany od „codzienności”.

Oczywiście cały grafik restauracji rozpisywany jest nie tylko w oparciu o pracę orkiestry, o wszystkie próby, które codziennie mają miejsce, oprócz wakacji. W tych próbach uczestniczą muzycy, zespoły, chóry i orkiestry z całego świata. Wpływ na naszą organizację mają również wydarzenia w całej strefie kultury: plenerowe koncerty organizowane przez Miasto Ogrodów, wydarzenia w MCK-u, etc. Do tego dostosowujemy swoją pracę. Często budynek jest wynajmowany przez różne państwowe i prywatne przedsiębiorstwa, firmy. Poranna zmiana wygląda zupełnie inaczej, organizuje restaurację pod to, co się dzieje w południe i wieczorem. Przygotowujemy się na “uderzenie”.

O godzinie 16, 17 już przychodzą goście przed-koncertowi, wtedy też jest więcej załogi do pracy. Pracę w tym miejscu można podsumować jednym słowem: zmienność. Ciągła i nieprzerwana.

M: Ciśnie mi się na usta, żeby zapytać Cię, jak Ty sobie z tym wszystkim radzisz jako menadżer?

J: Wszystko jest w miarę poukładane. Każdy wie, co ma robić, jest plan, według którego działamy. Osoby naszego stałego zespołu pracują z podzespołami. Robimy sobie częstospotkania-odprawy, żeby każdy dowiedział się jaki mamy plan na tydzień, kto i czym będzie się zajmował, delegujemy zadania specjalne, ustalamy priorytety, itp.

M: Ten NOSPR, to jest chyba takie miejsce, które łączy bardzo dużo osób na przykład z różnych sfer życia Katowic?

J: Tak, bardzo. Spotykają się u nas czołowi gracze prawie wszystkich dziedzin gospodarki,i polityki.

M: Domyślam się, że sporo zadań delegujesz. O co Ty, jako menadżer, musisz najbardziej dbać w pracy, która jest tak rozległa?

J: O zachowanie porządku i jako takiej dyscypliny. Bez tego ani rusz.

M: Czym dla Ciebie jest dyscyplina?

J: Pracuję z młodymi ludźmi. To są zwykle 20-sto-parolatkowie. Niedawno doszłam downiosku, że właściwie otaczam się ludźmi, którzy są w wielu rzeczach lepsi ode mnie. I sama z tego często korzystam, w zasadzie na zmianę z tego korzystamy. Oni korzystają z mojego doświadczenia, ale często okazuje się, że mają lepsze pomysły, rozwiązania, by usprawnić pracę. I właśnie tu, wspomniana wcześniej, dyscyplinapozwala to wszystko trzymać w ramie, w ryzach- żeby mimo wszystko nie łamać ważnych i istotnych ustalonych przez nas zasad. Musimy być konsekwentni. Czasami chodzi o postawienie przysłowiowej „kropki”, czasem trzeba „ujarzmić” młode i silne charaktery, nikogo nie ograniczać i jednocześnie nie doprowadzać do „rozpusty”. Tym jest dla mnie dyscyplina.

M: W jaki sposób doszłaś do wniosku, że Ci młodzi ludzie mogą mieć lepsze pomysły od Ciebie?

J: To wynika tylko z obserwacji. Zawsze, kiedy ktoś nowy przychodzi do pracy, to daję mu taki „kredyt zaufania”. To też pewnie wynika z mojego charakteru. Na początku niektórzy są zdziwieni i nie wiedzą, co mają z tym robić. Dziwią się, że nagle mogą o czymś decydować, mieć na coś wpływ, wykazywać inicjatywę. I wydaje mi się, że właśnie to zaufanie sprawia też, że ludzie zaczynają wychodzić poza swoje granice i odsłaniać przede mną, i przed sobą, swoje najlepsze cechy, walory,które po jakimś czasie wykorzystujemy do lepszych, skuteczniejszych rozwiązań. Wiadomo, że tak jak Ty, tak jak ja, każdy składa się z jakichś wad i zalet, ale fajnie gdzieś tam te wady odrzucić w bok, a te zalety wyciągnąć na wierzch.

M: Zrobić z nich użytek.

J: Tak, to działa.

M: Jakie cechy charakteru wspierają Cię w Twojej pracy?

J: Jestem osobą, która unika konfliktów. Najpierw długo obserwuję, później działam. Nie jestem impulsywna i w “gorącej wodzie kąpana”. Oczywiście, na codzień pojawia się mnóstwo sytuacji, kiedy trzeba podjąć decyzję natychmiast, natomiast jeżeli chodzi o pracę z ludźmi, raczej wolę sobie poobserwować zachowania, relacje, współpracę z innymi, w odpowiedniej chwili zareagować. W sytuacjach konfliktowych, które zawsze się zdarzają i są stresujące, staram się jednak nerwy trzymać na wodzy. Zauważyłam, że kiedy spokojnie podchodzę do różnych trudnych sytuacji, wtedy łatwiej jest nad wszystkim zapanować. Kiedy pracownicy widzą, że moje podejście działa, idą często w moje ślady.

M: Czyli potrafisz odsunąć emocje i wnioskować na podstawie obserwacji…

J: Są sytuacje kiedy od razu trzeba podjąć decyzję. Są sytuacje gdzie nie można czekać. Oczywiście trzeba jak najbardziej obiektywną decyzję podjąć. Ten spokój się przydaje. Każdy ma swój punkt widzenia jeżeli chodzi o pracę na kierowniczym stanowisku. Jeżeli chodzi o pracę osoby zarządzającej, każdy ma indywidualny styl pracy. Niektórzy uważają, że dobrym rozwiązaniem jest wywieranie presji.

M: A z Twojego doświadczenia wywieranie presji działa?

J: Są różne metody wywierania presji na otoczenie. Pewnie w jakiś sposób ja też ją wywieram, ale nie skrajnie. Raczej tego unikam. Współpracuję z moich zespołem na innych zasadach.

M: A co zamiast niej?

J: Skłaniałabym się ku strategii, dobrym planowaniu. Jeśli nie ma czasu kiedy tego zastosować- pożądana jest umiejętność improwizacji (śmiech) i duuuuża dawka adrenaliny😊 to nas jako zespół bardzo wzmacnia.

M: Masz na myśli otwartość na to, co przyniesie sytuacja?

J: Tak, otwartość i tu dochodzi cecha, której u wszystkich pracowników szukam na samym początku: pozytywne nastawienie do życia! Pozytywne i elastyczne podejście do tego, co nam los codziennie przynosi. Jeśli ktoś nie lubi zmian, nie jest żądny wrażeń raczej i nie jest otwarty na nowe sytuacje, raczej u nas długo nie zagrzewa miejsca.

M: Ok. To teraz też wrócę na chwilkę do tego, co powiedziałaś wcześniej, bo powiedziałaś coś bardzo ciekawego. Mam na myśli Twoją pracę z „młodym” pokoleniem 20-sto-parolatków. Czy wiesz, że nazywani są millenialsami i wielu pracodawców, w gastronomii również mówi, że to trudna część wiekowa ludzi do pracy i współpracy?

J: Mój zespół składa się w większości z ludzi, których tak się nazywa.Wiem, że niektórzy narzekają na młodych ludzi z tego przedziału wiekowego.Ale jeśli weźmiemy pod uwagę istotne elementy tej charakterystyki takie jak chęć rozwoju, życie chwilą, gotowość do zmian, to śmiało można wykorzystać je we współpracy. Oczywiście jeśli dodatkowo pojawia się chęć do ciężkiej pracy😊

M: W jaki sposób Ty znajdujesz nitkę komunikacji ze swoimi pracownikami?

J: Może to jest tak, że my ten rozwój im zapewniamy. Jakiś czas temu, wraz ze swoim zespołem stwierdziliśmy, że i ja, i oni, my wszyscy, przez te 3-4 lata wspólnej pracy bardzo się rozwinęliśmy jako zespół i każdy wróżnych gałęziach gastronomii i faktyczne to jest może to, co nas tak trzyma razem. Staram się też być sobą. Nie udaję nikogo. Czasami, jak każdy człowiek, mam gorsze dni i muszę powiedzieć, że właśnie kiedy przychodzę do pracy to najczęściej mój zespół, Ci młodzi ludzie, najbardziej motywują mnie do dalszego działania.

M: Co takiego w nich motywuje Cię najbardziej?

J: Właśnie ta chęć. Chęć do działania, rozwoju, do brania z życia garściami. Oni biorą z dnia wszystko, co mogą. Są bardzo pozytywnie nastawieni, są pozytywnymi osobami, które jak przychodzi trudny moment w pracy, coś się niespodziewanego wydarza wtedy bardzo się sprawdzają jako zespół.

M: Jak myślisz, co ci młodzi pracownicy cenią w pracy z Tobą?

J: Wiem, że jestem dla nich liderem. Teraz już mówią to otwarcie. Mieliśmy ostatnio okazję do uczestnictwa w wielu szkoleniach dofinansowanych z Unii Europejskiej i skorzystaliśmy z nich. Szkolenia były robione przez profesjonalistów, parę lat temu jeździliśmy wraz z właścicielem restauracji i szefową kuchni na podobne wykłady, kiedy poznawaliśmy ogólnopolski rynek gastronomii, a teraz mogliśmy zaprosić do nich cały zespół. Tematów było wiele: zarządzanie, serwis, kursy na temat wina… Większość z nich prowadzona była przez autorytety ze świata gastronomii. Dlatego się na to zdecydowaliśmy. Kiedy pytałam pracowników, czy chcemy, czy będą gotowi poświęcić czas – odpowiedź była ekspresowa i pozytywna.

M: Poczekaj, tylko Cię złapię za słówko. Czyli Ty zapytałaś ich o zgodę i uprzedziłaś, jakie są koszty – mam tu na myśli dodatkowy czas na szkolenia, który będą musieli poświęcić?

J: Tak, tak. My raczej o wszystkim dyskutujemy ze sobą. Kursy trwały w sumie chyba półtora miesiąca łącznie i były dosyć wymagające czasowo. Ale później z perspektywy czasu usłyszałam od zespołu, to oczywiście miód na serce, że „większość tych rzeczy Justyna Ty nam przekazywałaś”. To było fajne, że zauważyli ten szczegół. Chciałam, żeby przekazał im tę wiedzęautorytet w danej dziedzinie, bo wtedy, tak mi się wydaje, to bardziej trafia do człowieka. Mocniej się utrwala. Cieszyłam się, kiedy dostałam od nich taką pozytywną informację zwrotną.

M: Czyli słyszę, że pracując z młodymi ludźmi, zainspirowałaś ich do tego, żeby się rozwijali, pokazując im po prostu to, co masz i to, co wiesz?

J:Mam nadzieję, że tak jest (śmiech).

M: Zbliżamy się już powoli do końca. Chciałabyś udzielić jakiejś rady młodym managerom, którzy dopiero rozpoczynają swoją drogę w gastronomii?

J: Jestem jak najbardziej daleka od udzielania rad. Mogę tylko opowiedzieć, przez pryzmat mojej pracy, jak to wygląda.

M: A zamiast rady? Chciałabyś się podzielić czymś cennym dla Ciebie?

J: Wydaje mi się, że zarządzanie personelem, zarządzanie zasobami ludzkimi to jedno z najtrudniejszych i najbardziej czasochłonnych zajęć. Ponieważ, w konsekwencji, mamy do czynienia z człowiekiem, z indywidualnością. Ten człowiek ma swój bagaż doświadczeń, swoje problemy, my, jako osoby zarządzające, tworzymy jakiś profil, w moim przypadku restauracji. Tworzymy pewien zbiór zasad uwzględniając pewne nakazy, zakazy. Mówię tu o tym, że ta dyscyplina musi mieć miejsce, ludzie muszą się trzymać tych ram. My narzucamy pomysł na to wszystko.

Ale po drodze dochodzą indywidualne rzeczy każdego człowieka, jego problemy, cechy charakteru. I z tym się spotykam na co dzień. Wiadomo, że męskie i damskie sposoby pracy z ludźmi są różne. Kobiety są bardziej empatyczne, co jest złe i dobre, mężczyźni niby są bardziej zasadniczy, ale to też ma złe i dobre strony. Ktoś jest bardzo rygorystyczny, ktoś jest mniej konfliktowy, też ten zarządzający ma różne cechy charakteru, co jednak trzeba wypośrodkować, swoje ambicje też schować w kąt, jeśli mamy wspólnie określony cel. To co chyba jest dla mnie takie ważne, to to, żeby pamiętać, że praca z ludźmi jest przede wszystkim pracą nad samym sobą.

M: Na koniec, już naprawdę, chciałabym Cię zapytać o Twój zuchwały plan na najbliższe 15, 20 lat?

J: My, mówię tu o moich najbliższych współpracownikach (właściwie to grono teraz się powiększa, bo do tej pory był właściciel restauracji Marcin Strzyżewski czyli nasz inwestor, Katarzyna Rogowska – szefowa kuchni i ja), wszyscy chcemy bardzo się rozwijać w branży gastronomicznej. Pierwszym krokiem jest otwarcie kolejnej restauracji, od czego już tylko tygodnie nas dzielą.

Chciałabym bardzo brać czynny udział w tym, co się dzieje na Śląsku w wiadomej dziedzinie. Chciałabym mieć wpływ na integrację gastronomów na Śląsku w różnych odnogach naszej pracy. Na pewno chciałabym rozwijać naszą markę. A osoby, z którymi teraz pracujemy i które mają bardzo silną motywacją do pracy, sprecyzowane cele i zaczynają specjalizować się w różnych dziedzinach wewnątrz gastronomii, żeby tworzyli trzon porządnego zespołu, żebyśmy realizować kolejne plany.

M: Tego Wam i Tobie życzę.

Jeśli znacie managerów, których podziwiacie za styl zarządzania – dajcie mi znać! Chętnie poznam ich bliżej i przeprowadzę z nimi wywiad!

Mail: biuro@algastro.pl

 

Poznaj ofertę Akademii Liderów Gastronomii:

 

Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź pełną Ofertę [kliknij tutaj] lub napisz do nas na biuro@algastro.pl

Zostaw komentarz

  • +48 531 569 695
  • biuro@algastro.pl
  • Katowice, ul. Gliwicka 234, pokój 110 (SM)